2018-04-09
----------------------zasłyszane w Kansas (18)

----------------------zasłyszane w Kansas (18)

Polecamy ostatni numer miesięcznika „WIADOMOŚCI - 43bis”

Kandydaci na burmistrza.

Odcinek XI

Opinie osób wpływowych

■ Osoby wpływowe brały do niedawna pod uwagę czterech kandydatów na burmistrza naszego miasta. Byli to (alfabetycznie): Robert Bujnowicz (KPS, PO), Robert Jakubowski, Marcin Młynarczyk (KPS, PO), Krzysztof Waligórski (PiS). Z dnia na dzień wszystko się zmienia i nie tylko osoby z dużą wyobraźnią (spośród tych wpływowych) widzą jeszcze inną kandydaturę. Czy to będzie dodatkowa kandydatura, czy tylko zastąpi jedną z podanych wcześniej jeszcze nie piszemy…
■ Burmistrz Henryk Brzyszcz może wystartować w wyborach do rady powiaty lub do sejmiku wojewódzkiego. Wystartowanie do sejmiku wojewódzkiego, dla zwolenników Henryka Brzyszcza, byłoby dla niego stosowną nagrodą za cztery kadencje służby gminie, a nie zesłaniem (tak określa się jego ewentualny wybór do rady powiatu).
■ Wybór burmistrza, jednak nie wydaje się teraz najważniejszym problemem konstantynowian. Do przyszłych samorządowców (którzy zamierzają wystartować jesienią do rywalizacji o dietę radnego lub pensję burmistrza) wreszcie dotarło, że od burmistrza organem ważniejszym w gminie jest rada miejska! Powoli też dociera do nich, że w nowej kadencji samorządu wzrośnie rola szefa tego ważniejszego organu.


  
Wiemy już, że wybory samorządowe odbędą się już w październiku lub listopadzie bieżącego roku (możliwe terminy to: 21 i 28 października oraz 4 listopada). W naszej rubryce zabawa wkrótce może się przerodzić w poważne przepowiednie, jeśli przepowiednie mogą być poważne. „Na mieście” coraz wyraźniej słychać głosy osób wpływowych , którym w przeszłości udało się wpłynąć na bieg historii naszej gminy. Do niedawna te osoby na poważnie rozpatrywały szansę w wyborach burmistrza Konstantynowa Łódzkiego czterech następujących kandydatur (alfabetycznie): Robert Bujnowicz (KPS, PO), Robert Jakubowski, Marcin Młynarczyk (KPS, PO), Krzysztof Waligórski (PiS).
   Jedna osoba, też wpływowa, bierze pod uwagę (samotnie) kandydaturę Henryka Brzyszcza (KPS, PO). Nie dowierza w ostateczność jego oświadczenia o niestartowaniu. Od początku kadencji (wtedy był właściwy czas na takie oświadczenie, zgodnie z jego ówczesnymi przedwyborczymi zapowiedziami) minęły trzy lata. Dla urzędującego burmistrza były to lata bezkomfortowe. Trudno uwierzyć, że ten czas autopromocji poszedł na marne. Analizując sprawę z drugiej strony można stwierdzić, że teraz przez pół roku komfort z niestartowania może być wielokrotnie intensywniejszy. Dodajmy dla jasności, że chodzi o niestartowanie w wyborach burmistrza, a nie w ogóle w wyborach samorządowych. Oczywisty wydaje się start aktualnego burmistrza naszego miasta w innych wyborach. Nie muszą to być wybory do rady powiatu. Tu jego start niewiele da Platformie Obywatelskiej. Wystartowanie do sejmiku wojewódzkiego, dla zwolenników Henryka Brzyszcza, byłoby dla niego stosowną nagrodą za cztery kadencje służby gminie, a nie zesłaniem (tak określa się jego ewentualny wybór do rady powiatu). Przy tej okazji analitycy lokalnej sceny politycznej porównują wynik Henryka Brzyszcza w wyborach do rady powiatu w roku 2010 z wynikiem Witolda Stępnia w wyborach do sejmiku w roku 2014 (w roku 2010 nie startował). Obaj, startując z list swojej partii (Platforma Obywatelska), zanotowali niemal równy wskaźnik głosów zdobytych w stosunku do możliwych do uzyskania (średnio) przez jednego kandydata na liście PO. Henryk Brzyszcz starując z ostatniej pozycji zanotował wskaźnik 0,39, a Witold Stępień mając numer jeden na liście osiągnął wspomniany wskaźnik o wartości 0,42.

   Wróćmy na swoje podwórko. Z dnia na dzień wszystko się zmienia i nie tylko osoby z dużą wyobraźnią (spośród tych wpływowych) widzą jeszcze inną kandydaturę. Czy to będzie dodatkowa kandydatura, czy tylko zastąpi jedną z podanych wcześniej jeszcze nie piszemy…
   Przyjmijmy więc, że osoby wpływowe jako niepowiązane gremium biorą pod uwagę, wspomnianych na początku, czterech kandydatów na burmistrza naszego miasta. Bardzo istotne są przy ich nazwiskach zapisy w nawiasach o przynależności organizacyjnej osób, których kandydatury w wyborach burmistrza są poważnie brane pod uwagę. Nieracjonalny wydaje się start osób reprezentujących tę samą organizację, ale to nie znaczy, że nie jest możliwy. Zwłaszcza, że barwy organizacyjne można zmienić bez żadnych konsekwencji. Zwłaszcza zmiana partii przychodzi niektórym bardzo łatwo.
   Wpływowe osoby kierują się rozsądkiem (inaczej nie byłyby wpływowe) i zakładają, iż ze wspomnianej piątki kandydatur zostaną tylko trzy. Nie ryzykują jeszcze podania, kto pozostanie na placu boju o najwygodniejszy fotel w mieście, bo oficjalnie nikt nie zadeklarował startu w wyborach burmistrza.
   Wybór burmistrza, jednak nie wydaje się teraz najważniejszym problemem konstantynowian. Do przyszłych samorządowców (którzy zamierzają wystartować jesienią do rywalizacji o dietę radnego lub pensję burmistrza) wreszcie dotarło, że od burmistrza organem ważniejszym w gminie jest rada miejska! Powoli też dociera do nich, że w nowej kadencji samorządu wzrośnie rola szefa tego ważniejszego organu.
   Przewodniczący rady miejskiej w nowej kadencji zyska większe, aniżeli dotychczas uprawnienia. Będzie on w związku z realizacją swoich obowiązków mógł wydawać polecenia służbowe pracownikom urzędu gminy wykonującym zadania organizacyjne, prawne oraz inne zadania związane z funkcjonowaniem rady gminy, komisji i radnych (eksponuję to wytłuszczeniem, ponieważ pisząc o tym wcześniej nie podałem tego tak precyzyjnie, ale przecież wspomniane zadania może wykonywać niemal każdy urzędnik). W tym przypadku przewodniczący rady gminy będzie wykonywał uprawnienia zwierzchnika służbowego w stosunku do pracowników, o których mowa w zdaniu pierwszym.
   Nowe uprawnienia przewodniczącego rady miejskiej skutkują zupełnie innym podejściem do wyborów samorządowych. O tym już zaczyna się mówić. Czas też o tym pisać.
Bernard Cichosz