2018-06-12
Opłacalny biznes UE w Polsce

Opłacalny biznes UE w Polsce

Nie jesteśmy w Unii dla pieniędzy

■ Za pośrednictwo UE trzeba płacić. To opłacalny biznes Unii w Polsce.
■ Tomasz Urbaś (19.11.2016): W ostatnich pięciu latach dopłaciliśmy do członkostwa w Unii Europejskiej ponad 8 mld zł.
■ Zmarnowane pieniądze Polaków z gminy wielkości Konstantynowa Łódzkiego wyniosły więc średnio w tym czasie ok. 3,79 mln zł.
■ Premier Mateusz Morawiecki: Jesteśmy płatnikiem netto. Polska dostaje z UE 25 mld zł, a zagraniczny kapitał czerpie od nas ok. 100 mld zł (15.05.2018)

1 maja 2018 minęło 14 lat od przystąpienia Polski do UE. Pieniądze zainwestowane przez UE w Polsce nie idą na marne. Przekazywanie środków Polsce to bardzo opłacalny biznes. Ogromna część zainwestowanych pieniędzy wraca tam skąd przyszły. Nasz rynek otworzył się dla firm z krajów Unii. Polska gospodarka po przystąpieniu naszego kraju do UE, a zwłaszcza w kilku ostatnich latach, zdecydowanie przyspieszyła. To korzyść dla Polaków, ale więcej na tym skorzystała UE. Robi z nami dobry interes, bo z rozwijającym się dobrze krajem interes musi być udany. Z bankrutami nie robi się dobrych interesów.
A czy Polska, polskie gminy robią dobre interesy za swoje pieniądze, w których obrocie uczestniczy UE. Kraje członkowskie wpłacają składki do Unii, która je redystrybuuje. Dzieli i oddaje te pieniądze według swojego uznania. Warunkiem wykorzystania tych środków przez kraje członkowskie jest wsparcie własnym wkładem. Czy gminy dobrze zainwestowały pozyskane pieniądze? Czy może zmarnowały własne środki? Przecież to praktycznie zwrot składek członkowskich uzupełniony własnym wkładem. Dane dot. każdej gminy trzeba analizować oddzielnie.
Analizowana wartość projektów unijnych realizowanych na terenie danej jednostki terytorialnej (2007-2013 i 2014-2010) to za mało, aby odpowiedzieć na postawione powyżej pytania. Trzeba wziąć pod uwagę jakie dalekosiężne skutki przyniosły gminie zainwestowane unijne pieniądze. Powiązanie wartości realizowanych projektów unijnych z danymi zawartymi w Rankingu Zrównoważonego Rozwoju pozwoli ocenić korzyści możliwe do uzyskania przez gminę w przyszłości.
Czy dzięki środkom pozyskanym z UE następuje w gminie stały, systematyczny wzrost inwestycji? Czy może raczej wymuszony udział środków własnych na nie najbardziej trafione inwestycje pogrążył gminę w długach? Niemniej ważna będzie ocena jakości tych inwestycji. Chodzi o ogromne pieniądze.

Nie można nigdy zapominać, że pieniądze z UE pochodzą ze składek państw członkowskich. Wpłacamy je w narzuconej przez UE wysokości. Wracają do nas. Możemy je wydatkować, ale już według reguł zależnych nie od nas. Najważniejszą narzuconą nam regułą jest uzupełnianie ich wkładem własnym. To reguła jawna. Czy są jeszcze tajne?

Z artykułu Tomasza Urbasia Dopłacamy do Unii w UWAŻAM RZE z dnia 19.11.2016 dowiadujemy się, iż za euro z UE kupujemy (bo musimy?) obligacje (połowę w państwach strefy euro):
W latach 2007–2012 uzysk netto środków z Brukseli wyniósł ok. 45 mld euro. W tym samym czasie Polska (poprzez NBP) nabyła zagraniczne obligacje za 47 mld euro, z czego mniej więcej połowę stanowiły obligacje państw strefy euro (głównie niemieckie) oraz brytyjskie. Polacy musieli dołożyć do tego wspaniałego międzynarodowego interesu ok. 2 mld euro, stając się płatnikiem netto.

W konsekwencji od kilku lat jesteśmy płatnikiem netto. Płatnikiem ogromnych pieniędzy. Za pośrednictwo UE trzeba płacić. To opłacalny biznes Unii w Polsce.
Tomasz Urbaś (na podstawie swoich wyliczeń: Dopłacamy do Unii - źródła) konkluduje:
W ostatnich pięciu latach dopłaciliśmy do członkostwa w Unii Europejskiej ponad 8 mld zł.
Polska zapłaciła Unii za pośrednictwo w realizacji wszystkich projektów właśnie taką kwotę (mogło być chociaż nieco mniej gdyby najbogatsze kraje UE nie wywalczyły dla siebie rabatów).
Oznacza to, że we wspomnianych kilku latach UE wyłudziła od Polaków z gminy wielkości Konstantynowa Łódzkiego średnio ok. 3,79 mln zł, a to tylko pół promila z całej kwoty wyłudzonej od Polski. To zmarnowane nasze narodowe pieniądze.

Kilka dni po napisaniu pierwszej wersji niniejszego tekstu, w Internecie znalazłem dwa wpisy. Umożliwiły mi one doskonałe uzupełnienie i podsumowanie mojego artykułu.
W pierwszym wpisie zespół portalu wPolityce.pl w swoim krótkim tekście przytoczył uwagi premiera Kornela Morawieckiego dające się odnieść do omawianych przeze mnie spraw. Wystarczy zacytować tylko tytuł tego artykułu.
Premier Morawiecki: Jesteśmy płatnikiem netto. Polska dostaje z UE 25 mld zł, a zagraniczny kapitał czerpie od nas ok. 100 mld zł.
W drugim wpisie znalazła się puenta dedykowana przeze mnie tym, którzy uważają Polaków za eurosceptyków.
Jacek Saryusz-Wolski w swoim twitterowym profilu przytacza sondażowe (SW Research, na zlecenie rp.pl) pytanie Czy Polska powinna zostać w UE jako płatnik netto? Uspokaja na podstawie wyników badania opinii Polaków: Ogromna większość odpowiedzi pozytywnych w sondażu zaprzecza materialistycznym zachodnioeuropejskim stereotypom. I zdecydowanie wskazuje, że nie jesteśmy w Unii dla pieniędzy.

Bernard Cichosz

Źródła:
Jacek Saryusz-Wolski, 2018-05.20 Czy Polska powinna zostać w UE jako płatnik netto? (https://twitter.com/jsaryuszwolski)

autor: Zespół wPolityce.pl, 2018-05-15 Premier Morawiecki: Jesteśmy płatnikiem netto. Polska dostaje z UE 25 mld zł, a zagraniczny kapitał czerpie od nas ok. 100 mld zł,
(https://wpolityce.pl/polityka/394389-premier-morawiecki-jestesmy-platnikiem-netto-polska-dostaje-z-ue-25-mld-zl-a-zagraniczny-kapital-czerpie-od-nas-ok-100-mld-zl)

Tomasz Urbaś, Dopłacamy do Unii / UWAŻAM RZE
(http://www.uwazamrze.pl/artykul/981500/doplacamy-do-unii/1)

Tomasz Urbaś, Dopłacamy do Unii - źródła / UWAŻAM RZE
(https://www.mpolska24.pl/post/441/doplacamy-do-unii-zrodla1)

Zdjęcie (źródło): http://kslegal.com.pl/