2018-07-23
--------------zasłyszane w Kansas (21)

--------------zasłyszane w Kansas (21)

O zbliżających się jesiennych wyborach samorządowych w Konstantynowie Łódzkim pisze Bernard Cichosz.

Na pewno będzie pierwsza tura!
A co 2 tygodnie potem?
Kandydaci na burmistrza. Odcinek XIV

 

■ Czy w Konstantynowie Łódzkim będzie potrzebna druga tura wyborów burmistrza?
■ Jeszcze nie jest za późno, aby powstał nowy byt polityczny ponad podziałami („AntyKPS” lub „AntyPO” czyli „Czas na Zmiany!”), który przesądzi o wyborze burmistrza Konstantynowa Łódzkiego już w pierwszej turze.
■ Pierwszy zasygnalizował „Czas na Zmiany!” urzędujący burmistrz. Już w styczniu 2018 publicznie odniósł się do ciągle pogarszającej się sytuacji gospodarczej Konstantynowa Łódzkiego (świadomie tego nie eksponując). Zadeklarował wtedy niewystartowanie w jesiennych wyborach burmistrza.

 

Przed kilku miesiącami stało się jasne, że na konstantynowskiej scenie politycznej zaistniało bardzo duże zapotrzebowanie na nowy byt polityczny („AntyKPS” lub „AntyPO” czyli „Czas na Zmiany!”). Do niedawna mogło to być stowarzyszenie (teraz na to jest już za późno). Można jeszcze rozważać utworzenie komitetu wyborczego ponad podziałami (zaraz po ogłoszeniu przez premiera terminu wyborów), ale to już niemal niemożliwe. Tak przynajmniej uważają wytrawni znawcy konstantynowskiej polityki.


Na razie bieżąca sytuacja wzmacnia lokalny PiS (zadziwiająco dobre wyniki sondaży ogólnopolskich), ale nie znaczy to, że każdy zwolennik zmian w konstantynowskim samorządzie („AntyKPS”, „AntyPO”, „Czas na Zmiany!”) chce poprzeć PiS czy wystartować pod szyldem tej partii. Sam lokalny PiS może by się z tym pogodził i szukał współpracy ponad podziałami, ale władze regionalne i krajowe (zajmujące się głównie sejmikami i dużymi miastami) nie mają już czasu na dokładną analizę sytuacji w wielu miastach takich jak nasze.


Pamiętajmy, że nieutworzenie komitetu wyborczego ponad podziałami będzie nie tylko „zasługą” PiS-u.


Pierwszy zasygnalizował „Czas na Zmiany!” urzędujący burmistrz. Już w styczniu 2018 publicznie odniósł się do ciągle pogarszającej się sytuacji gospodarczej Konstantynowa Łódzkiego (świadomie tego nie eksponując). Zadeklarował wtedy niewystartowanie w jesiennych wyborach burmistrza. Jego decyzja, niezależnie od oficjalnie podanego uzasadnienia, jest na pewno sygnałem do Konstantynowskiego Porozumienia Samorządowego, a właściwie (w wyniku powszechnego upublicznienia oświadczenia) do wszystkich mieszkańców, iż nadszedł już czas na zmiany we władzach samorządowych.


23 maja 2018 radni opozycji w konstantynowskiej radzie miejskiej, którzy tworzą Klub Radnych Wspólny Konstantynów (Gabriela Szczepaniak, Jadwiga Czekajewska, Jacek Jakubowski, Włodzimierz Jędrasik, Michał Paśnicki i Konrad Sudra) opublikowali ważny dokument. Zawiera on apel opozycji – niezadowolonej ze współpracy ze sprawującymi od wielu lat władzę w mieście Konstantynowskim Porozumieniem Samorządowym i burmistrzem Henrykiem Brzyszczem – do organizacji i mieszkańców naszego miasta o połączenie sił i wystawienie w jesiennych wyborach samorządowych wspólnej listy kandydatów do Rady Miejskiej i wspólnego kandydata na Burmistrza.
Konsekwencją apelu mogło być utworzenie komitetu wyborczego ponad podziałami. Dla zwolenników zmian w samorządzie pomysł był bardzo dobry. Zyskał poparcie, które wyraziły środowiska prawicowych organizacji. Jeszcze większe uznanie mógł zyskać od zwykłych mieszkańców w momencie jego realizacji. Na razie to tylko pomysł. Realizacja stoi w miejscu. Wspomniałem, że PiS-owi trudno zrezygnować ze startu pod własnymi barwami, kiedy w kraju partia ma wysokie notowania. Ale opozycyjny klub radnych też zapomina o realiach. Zapomina o zasadach negocjacji przed podjęciem rozmów (tak samo, jak PiS). To zapewne nie tylko brak politycznego doświadczenia.

 

Dla dobra mieszkańców gminy, przed podjęciem rozmów ponad podziałami, wszystkie uprzedzenia i warunki należy usunąć. Najpierw na stole negocjatorzy kładą to, co ich łączy. Różnice też znikną wobec siły argumentów.


„Na mieście” mówi się, że jest też wyjście awaryjne, jeśli strony (PiS oraz opozycyjny klub radnych) nie zechcą uznać siły argumentów. Niech nie przeszkadzają tym, którzy opowiadają się za jednością (której nie uda się wynegocjować) i niech dadzą im szansę na start pod własnym szyldem bez rywalizowania z kandydatami PiS-u i kandydatami klubu radnych opozycji. Ich mandaty będą najpewniejsze! Skorzystanie z wyjścia awaryjnego będzie dowodem dojrzałości politycznej i testem z kultury politycznej dla PiS-u oraz opozycyjnego klubu radnych.
W przeciwnym wypadku, w głosowaniu w pierwszej turze może się okazać, że argument własnej wydumanej siły okaże się zbyt słaby i trzeba będzie głosować powtórnie, w drugiej turze. Wtedy na likwidowanie podziałów (wśród wyborców!) na pewno będzie za późno.
Bernard Cichosz