2021-09-06
Ze słowiańskich Łużyc (w Niemczech) do Peru, ale wg polskiej receptury! Najlepsze ogórki!

Ze słowiańskich Łużyc (w Niemczech)
do Peru, ale wg polskiej receptury!
Najlepsze ogórki!

Cykl artykułów z okazji 20 lat współpracy Rafała Leszczyńskiego z mediami w Konstantynowie Łódzkim (8)

Ciekawostki z Twittera
  
Misjonarz w Andach peruwiańskich, ksiądz katolicki diecezji opolskiej Dariusz Flak (@DarekFlak) napisał (3 września 2021) na Twitterze: Najlepsze, dostępne na peruwiańskim rynku, ogórki. Niemieckie, wg polskiej receptury. I załączył niniejsze zdjęcie.
   Korespondent TVP w Berlinie Cezary „Trotyl” Gmyz (@cezarygmyz) skomentował: Niemieckie słowo Gurke to jedno z nielicznych, które pochodzi z polskiego. Najlepsze ogórki w Niemczech robią w Spreewaldzie na Łużycach gdzie od zawsze do dziś mieszkają Słowianie.
   O skomentowanie tej ciekawostki nasza redakcja poprosiła jednego z najbardziej znanych przedstawicieli polskiej sorabistyki (nauki o językach, piśmiennictwie i kulturze Łużyczan) prof. Rafała Leszczyńskiego, współpracującego z nami od ponad 20 lat dwukrotnego laureata WIELKIEGO BILETU, nagrody honorowej naszej redakcji. Oto jego wypowiedź:
Spreewald to łużyckie Błóta, polskie Błota, gdzie wśród rozlewisk Sprewy (podobno nazwa pochodzi od „spruwać”,,bo w górnym biegu rzeka jest szybka, por. polski Prądnik) na trudno dostępnym terenie uchowała się ludność dolnołużycka, pomimo że do Berlina jest stamtąd około 80 km. Specjalnością tamtejszych mieszkańców jest hodowla karpi, uprawa chrzanu (błotowski kśen) i cenionych za specyficzny smak ogórków (błotowske kórki). Upodobanie do ogórków Słowianie południowi i wschodni wzięli od Greków, a także nazwę od greckiego „angurion”. Polacy i inni Słowianie zachodni wzięli ogórki i ich nazwę od Słowian wschodnich, błędnie kojarząc ją z „górką”. U Słowian wschodnich „ogurcy” i podobne (ukraińskie „ohirok”, białoruskie „ahurok”) pisze się przez u, co jest bliskie greckiemu pochodzeniu tej nazwy. Nasz „ogórek” i łużycka „kórka” są pisane niezgodnie z etymologią.
  
Rafał Leszczyński kiedyś zabiegał, aby polscy handlowcy przed Gwiazdką zamawiali u łużyckich producentów karpie, chrzan i owe sławne ogórki, lecz bariery celne czyniły ponoć import nieopłacalnym. Woleliśmy karpie od innych zagranicznych dostawców.
   Laureat WIELKIEGO BILETU podkreśla, że teraz w UE nie ma takich zapór, ale my po staremu jesteśmy obojętni na te wspomniane produkty Łużyczan, jak również na tradycyjną nalewkę ziołową pod nazwą „Stara wera", która jego zdaniem smakuje znakomicie.
Na zakończenie swojej wypowiedzi wyjaśnia, że zabiegał o rozwój wymiany handlowej Polaków i Łużyczan z nadzieją, iż nie poprzestaniemy na sentymentalnych wspomnieniach, ale rozwijając kontakty handlowe będziemy tworzyli mocne podstawy pod używanie obu naszych języków (polskiego i dolnołużyckiego), a nie wyłączenie niemieckiego.
 

Bernard Cichosz

 

POLECAMY:
2021-08-31 Rafał Leszczyński, opiekun starych książek, rękopisów i pergaminów