Dzisiaj pożegnaliśmy naszego przyjaciela, Adama Stańka. Znaliśmy go na różnych etapach życia, jedni już od podstawówki, inni z gimnazjum, liceum. Jedna z naszych koleżanek napisała wzruszający tekst, który każdy powinien przeczytać. Ku pamięci Adama, który zawsze pozostanie w naszych sercach.
Adamie… Znałam Cię ponad dwadzieścia lat. Od czasów naszej młodości, kiedy wszystko było intensywne, prawdziwe i pierwsze. Byliśmy sobie bliscy duszami – w sposób, którego nie da się łatwo nazwać ani zamknąć w jednej definicji.
Przez wiele lat się nie widzieliśmy. Ciągle odkładaliśmy spotkanie na „kiedyś”. Życie biegło, obowiązki rosły, czas uciekał. A jednak – mimo tej fizycznej odległości – byliśmy razem. Jak emocjonalni przyjaciele, którzy nie potrzebują codzienności, by czuć więź. Byłeś obecny w moich myślach, w ważnych momentach, w cichych rozmowach.
Wiele razy mówiliśmy sobie „kocham Cię”. Dla mnie to były słowa miłości do człowieka – do Twojego serca, wrażliwości, dobra. To było „kocham Cię, bo jesteś”, bez romantycznych deklaracji, ale z ogromnym szacunkiem i przywiązaniem. Ty mówiłeś mi to samo. Zawsze. I zawsze będę to pamiętać.
Rozumiałam Cię. Przeżywałam każde Twoje „idę do nowej pracy”, każdy Twój upadek i każde podniesienie się. Wierzyłam, że kiedy mówiłeś- „Gosia, wychodzę na prostą" – to już będzie dobrze. Za każdym razem. Cieszyłam się Twoimi nadziejami, martwiłam Twoimi smutkami. Wiele razy chciałam Ci pomóc bardziej, niż pozwalały okoliczności. Chciałeś i nie chciałeś... Dziś myślę, że może „tam na górze” miałeś już do zrobienia coś ważniejszego. To na pewno była pogadanka z kochanym Dziadkiem. Wracaj do mnie jako najpiękniejsze wspomnienia i symbole o których będziesz wiedzieć tylko Ty i ja.
Adamie, jaki to był ten fikuśny krawat na maturę? Noś go dumnie! Zdałeś niejeden egzamin dojrzałości w tym naszym pogmatwanym świecie... Pamiętam uśmiech w Twoich oczach – ciepły, uważny, troskliwy.
Pamiętam długie rozmowy i ten wymarzony studniówkowy taniec, który był symbolem młodości, marzeń i czystej radości.
Dziękuję Ci za Twoje wielkie serce.
Za zrozumienie bez ocen.
Za to, że byliśmy sobie tak bliscy mimo lat i kilometrów.
„Nie liczy się czas, który minął, lecz więź, która pozostała.”
Wierzę, że teraz jesteś spokojem. Że jesteś światłem. Że jesteś
aniołem.
Resztę wiesz Ty i ja. I to co nasze niech pozostanie nasze...
Do zobaczenia, Adamie. Dziękuję Ci za wszystko.
Gosia
■ Redaktor naczelny: Bernard Cichosz
■ tel. 603 44 43 43 ■ 43bis@post.pl